08.25.07

Mother Theresa

Opublikowany w Społeczeństwo @ 1:00 pm - autor: Voltaire

CBS na swojej stronie informuje o wydaniu książki zawierającej listy Matki Teresy do przyjaciół i zwierzchników duchowych, w których przyznaje się do swojego zwątpienia. Wątpi w swoją wiarę, w Boga. Pyta samą siebie – “Gdzie jest moja wiara? (…) Nawet tam, głęboko… nie ma nic prócz pustki i ciemności. (…) Jeśli Bóg istnieje, niech mi przebaczy.”

Z tego co wiem, Matka Teresa nie była osobą zbyt dobrze wyedukowaną, więc prawdopodobnie nie było jej dane zapoznać się w mniejszym lub większym stopniu z tekstami Jana od Krzyża lub Teresy z Avila. Gdyby tak było, uświadomiłaby sobie, że stany, które przeżywała są czymś naturalnym w rozwoju duchowym. Przy odpowiednim prowadzeniu przez osobę doświadczoną mogą stać się kamieniem milowym w pracy nad swoim rozwojem. Jan od Krzyża nazywał ten stan “nocą ciemną” i jak twierdził jest etapem, którego pominąć się nie da i służy on oczyszczeniu adepta ćwiczeń duchowych.
Stan ten mija, wszak po każdej nocy nastaje dzień.

Co najsmutniejsze, to wydaje się, że jej zwierzchnicy duchowi (w swej istocie coś niezwykle absurdalnego), nie za bardzo wiedzieli, jak Matkę Teresę bezpiecznie przez ten etap przeprowadzić. Sama Matka Teresa trwała w tym stanie do samej śmierci, nie pozbywszy się do końca swoich głębokich wątpliwości.

Kościół długo treść listów ukrywał. Cóż, kolejny cegiełka do wysokiego już muru hipokryzji jaki zbudował wokół siebie KK. A wystarczyłoby znaleźć zawczasu wyćwiczonego w mistyce duchownego, który potrafiłby poprowadzić Matkę Teresę przez ten trudny okres. Nie ma ich wielu, ale kilku by się znalazło na pewno.

Co ja mówię! Mistycyzm i KK? Czego ja wymagam…

Ciekawe, czy nasze media w ogóle napomkną o publikacji tych, jakże niewygodnych dla hierarchii KK, listów.

A w CBS powinni przeczytać sobie “Myśli o Wschodzie” Thomasa Mertona. Jest to relacja z podróży Mertona do Azji, gdzie doświadcza czegoś, co buddyści określają mianem oświecenia. Jest to opis bardzo dokładny i ani razu nie mówi w nim o kontakcie z Bogiem. O tym też raczej nie usłyszycie w naszych mediach. Serdecznie polecam.

12 komentarzy »

  1. doodge powiedział/a,

    Ciekawa informacja, jednak na nasze media w tej sprawie zbytnio bym nie liczył…

  2. brocha powiedział/a,

    Ciekawe, czy nasze media w ogóle napomkną o publikacji tych, jakże niewygodnych dla hierarchii KK, listów.

    NIC?

  3. Witold Skaczkiewicz powiedział/a,

    Zwątpienie M. Teresy, to PODSTAWOWY etap UTWIERDZANIA sie w WIERZE, a publikacja takich informacji oznacza nie mniej ni więcej tylko: “Widzisz, zwątpiłeś… Nie ty pierwszy nie ty ostatni… Apostołowie wątpili. Wątpić możesz, lecz pamiętaj, ze po zwątpieniu przychodzi JASNOŚĆ”

    Zachęcam państwa do zapoznania sie z wielce ciekawa rozmową a w zasadzie próba DIALOGU, na tematy KK.
    http://wierszole2007.wordpress.com/2007/08/22/stworzony-zostalem-na-wzor-i-podobienstwo/
    Zapraszam do udziału, COŚ się tam zaczyna, mam nadzieje, że znajda sie inni dyskutujący.
    Ciekawi mnie Wasza opinia o tym DIALOGU.

    ***
    A w tym co podałeś jest prosty mechanizm: Ze zwątpienia można wyjść dwiema drogami: w J A S N O Ś Ć – czyli stan pogodzenia sie z samym sobą, a wiec w to, co już znasz. Lub w C I E M N O Ś Ć – stan niepewności w nieznane!
    Odpowiedz sobie sam na to pytanie co byś wybrał?

    Temat ten zapewne rozwinę niebawem u siebie.

    Serdecznie pozdrawiam

  4. ramzel powiedział/a,

    To tylko dowód na to, że MT wierzyła prawdziwie, z serca, a nie wbito Jej tej wiary przez nauki kleru. Sama doszła do swej prawdy.

  5. Witold Skaczkiewicz powiedział/a,

    Volter,

    “Cóż, sprawa jest troszkę bardziej skomplikowana, niż się wydaje. Przejście w “jasność” nie zależy od żadnej decyzji praktykującego ścieżkę duchową. Przejście następuje, gdy adept dojrzeje.”

    Oczywiście ZGODA. Ale co do skomplikowania.

    Brak zgody, na DECYZJĘ “praktykującego”, bowiem ON to, a nie KTOŚ INNY – d o j r z e w a, czego efektem jest z JEGO decyzja, jego WYBÓR.

    Sądzisz ze jest inaczej?

  6. ecco powiedział/a,

    mam sprzeczne uczucia co do Matku Teresy. Wokol jej osoby zawsze pojawialo sie duzo krytyki – posadzano ja o malwersacje, zaklamanie, mydlenie ludziom oczu… Wiekszosci z zarzutow nikt nigdy tak naprawde nie odparl. Jedyne, co nie pozwala mi zwatpic w jej niebagatelna role w zyciu wielu ludzi, to fakt, ze Jan Pawel II ja beatyfikowal, a jestem pewien, ze nie zrobilby tego, gdyby nie mial pewnosci, ze Matka Teresa na to zasluguje.

  7. Surion E. powiedział/a,

    A ja nie jestem wcale pewien. Matka Teresa podobno odmawiała chorym w swoim przytułku zażywania leków przeciwbólowych i odwiedzania ich przez rodzinę, a to z tego mianowicie powodu, że “cierpienie jest piękne”, bo niby prowadzi do Boga. Etc.

  8. Witold Skaczkiewicz powiedział/a,

    Surion E,
    podobno masz trzy nogi i dwie pary uszu… Podobno…

    :)

    Serdecznie pozdrawiam.

  9. Surion E. powiedział/a,

    W sumie racja. :) To z książki o Matce Teresie. Użyłem słowa “podobno”, bo mówił mi o tym znajomy, który ją czytał. A ja nie.

  10. Witold Skaczkiewicz powiedział/a,

    Surion E

    ;)
    Ufasz mu…???

    Sympatyczne pozdrowienia

  11. dzonny powiedział/a,

    Był o tym arttykuł w NEWSWEEKU :

    Numer 35/07, strona 80 tytuł Topnienie świetych

    ale to wydawca niemiecki więc nie wiem czy to Polskie medium


Dodaj komentarz